|
Wigilia w autobusie. Bądźmy dla siebie mili, spróbować warto jednak... Osoby:
Narrator (N)
Kolęda: Jest taki dzień...Jurek (J) Kolega Jurka (KJ) Pani w futrze (PF) Pani z koszem (PK) Dziewczyna z walizkami (DW) Dziewczyna z paczkami (DP) Starzec (S) Kierowca (K) Ojciec (O) Scena I motyw muzyczny (...) N: Nie wiadomo dokładnie, w którym to było mieście. Było już późne popołudnie. Na przystanku ludzie ze zniecierpliwieniem wsiadali do spóźnionego już autobusu. (Trzech - czterech aktorów wychodzi z widowni, np. Jurek, kolega Jurka, dziewczyna z walizkami, dziewczyna z paczkami... Przepychają się) J: Przepraszam, przepraszam! Autobus nam odjeżdża! KJ: Proszę nas przepuścić! DW: (proponuje widzowi) Pomóż mi to zanieść! Ciężkie te walizki! DP: Przepraszam, przepraszam! Mnie się spieszy! PK: Też coś! Każdemu się spieszy! K: (stojąc w drzwiach autobusu) Proszę się nie pchać! Każdy wsiądzie. S: (już w autobusie) Niech no się kawaler posunie! PF: A panienka mogłaby swoje paki jakoś poukładać! Przecież się ruszać nie można KJ: (siadając obok Jurka) Ale tu ciasno! Straszny tłok. (Jurek nie reaguje, patrzy w okno.) PK: (oburzona) Nie ma gdzie nóg poukładać. Czy wszyscy muszą tak dużo ze sobą wozić?! DW: Proszę otworzyć okno. Strasznie tu duszno! S: Nie! Broń Boże! Nie otwierać! Nie chcę chorować przez święta. J: (do kolegi) Popatrz, tacy są ludzie, tylko się kłócą KJ: Jakby innych problemów nie mieli J: No właśnie KJ: A ciebie co męczy. Wyglądasz jakbyś miał jakiś problem. J: Nie wiem jak ojciec zareaguje na moje oceny. KJ: Aż tak kiepsko? J: Tak, ojciec jest surowy i wymagający, a moje świadectwo na semestr nie będzie przedstawiać się najlepiej. Do tego ta ocena z zachowania lepiej nie mówić. Nie, ojciec mi tego nie przepuści. Święta będą kiepskie. KJ: Może nie będzie aż tak źle. Scena II motyw muzyczny (...) N: Nie wiadomo dokładnie, na którym to się stało kilometrze, bo już zmrok zapadł, gdy nagle autobus stanął, po prostu zarył się kołami w wielką górę śniegu, która wyrosła przed nim niespodziewanie na jakimś zakręcie. Raz jeszcze zadygotał z wysiłku, raz jeszcze spróbował ruszyć i zastygł. DW: Co się stało? K: (z rezygnacją) Autobus wpadł w zaspę. PK: Która godzina? KJ: Dochodzi piąta po południu. PK: (ze zgrozą załamuje ręce) O jak już późno! J: (z energią) Może coś zróbmy! Zadzwońmy po pomoc. czy ktoś z państwa ma telefon? (pytanie może być skierowane też do widowni) KJ: Ja mam. (wyciąga telefon, wybiera numer) Przykro mi, ale nie ma zasięgu! J: To może spróbujmy przepchnąć autobus przez tę zaspę. (wszyscy wychodzą, niektórzy szukają desek pod koła itp., kierowca kręci kierownicą, potem wchodzi pod autobus, podnosi maskę silnika, stuka, coś wykręca, wkręca. Dialogi spontaniczne w zależności od wytworzonej przez aktorów sytuacji.) K: Chyba nic się nie da zrobić. Sami sobie nie poradzimy. Biegnę po pomoc do najbliższej wsi. (szybko wychodzi) PF: Ale czy dziś, w wigilijny wieczór znajdą się ludzie, którzy odejdą od stołu i wyruszą na pomoc uwięzionym w śniegu podróżnym? PK: Kto wie gdzie znajduje się najbliższa wieś? DP: Może nawet o 10 kilometrów stąd. PK: Która godzina? KJ: Dochodzi siódma wieczorem. PK: Tak późno?! Nie zdążymy na wigilię! S: Na mnie czekają wnuki. DW: Moi rodzice będą się niepokoić. DP: Jak znam mamę, pewnie ciągle wybiega na ulicę lub patrzy w okno. PF: Trochę szkoda. Taka nerwówka w taki dzień, ale co zrobić. Do tego tak zimno. (wzdycha) (podczas tej sceny niektórzy wchodzą do autobusu. Jest im zimno.) motyw muzyczny (...) N: Od dawna panował zmrok. W ciemności śnieg bielał najpiękniej na świecie drzewa w srebrnej okiści unosiły bezlistne gałęzie w górę wiatr ucichł rozpłynęły się kłębiaste chmury na niebie roziskrzyły się gwiazdy (Wraca kierowca, jest zmęczony marszem) K: Pomoc przyjdzie nie wcześniej niż późnym wieczorem. Posłali ze wsi do miasteczka. Ale zimno... (wchodzi do autobusu, jest mu zimno) motyw muzyczny cd. (...) PK: Jakże to tak? Właśnie dziś?! PF: Więc jak to ma być? W taki dzień?! PK: Musimy przesiedzieć calutki wieczór wigilijny o chłodzie i głodzie? W zupełnym milczeniu, na tej samotnej szosie? PF: (z zadumą) Wigilijny wieczór (zaduma wszystkich) Kolęda: Pierwsza gwiazdka Scena III K:(wstaje, do Jurka) Hej, chłopcze! Daj tę walizkę. J: Walizkę, dlaczego? K: Podaj, podaj szybko. Jest potrzebna. J: Ale nie moja DW: Można zabrać, oczywiście. (Jurek podaje a Kierowca bierze walizkę i wychodzi przed autobus) K: Będzie z niej stół, ale siana nie mamy (ze smutkiem) S: Jak nie ma, to trudno! PK: A ja wiozę chałkę dla syna i synowej, bo mówili, że jak mama upiecze to całkiem inaczej smakuje. Ale już na wigilię nie zdążę, więc zjedzmy choćby tutaj. DW: A naszym stołem będą walizy! (Wesoło, wyciągając walizki i paczki.) PF: Ja wiozę makowiec! (woła) S: A ja bakalie i jabłka. Dla wnuków miały być. DP: (z żalem) A ja mam tylko zabawki na choinkę. Właśnie w tych paczkach, które na kolanach trzymałam, bo bałam się, że je pogniotę. A do jedzenia nic z sobą nie wzięłam. J: (z radością) Zabawki na choinkę! Świetnie! KJ: Przecież mamy drzewko! Zaraz je ubierzemy, prawda panie kierowco? K: A pewnie! Bierzcie się chłopcy do pracy, dziewczyny też pomogą. Miałem to drzewko swojej Basi zawieźć, ale już nie zdążę. (młodsi ubierają choinkę, starsi przygotowują stół) PF: (rozkłada serwetę) Wiozę ją dla córki. Taki mały prezent pod choinkę. Kto by przypuszczał, że przyda się wcześniej i sprawi taką radość. S: No to znaczy, że i my nie takie wielkie sieroty jesteśmy. Choć w autobusie i na tej szosie, a wigilijną wieczerzę razem spożyjemy. PK: Już tyle godzin. Wierzyć się po prostu nie chce, jak ten czas szybko minął. S: Siadajmy proszę państwa! Siadajmy! DW: Co? I opłatek też? PK: (opłatek, który wyciągnęła z kosza, podaje staruszkowi) Dla syna wiozłam, ale nim się do niego dostanę, będzie już po wieczerzy. Tutaj się podzielimy, prawda? Kolęda: Bóg się rodzi... lub inna (aktorzy dzielą się opłatkiem i dołączają do śpiewu) Scena IV motyw muzyczny (...) (starsi siedzą) S: I nie myślcie moi państwo, że to wszystko co tej nocy przeżywamy, zdarzyło się ot tak tylko. Nie, nie. Stary jestem i wiem co mówię. PK: Jak wsiedliśmy w mieście na dworcu, to jeden na drugiego wilkiem patrzył. A potem w drodze - sami wiecie DP: Wydawałoby się, że ludzie nie kochają się wzajemnie, że każdy tylko za swoją korzyścią goni. A tak przecież nie jest Przecież warto być dla siebie miłym... PF: Bo pomyślcie: w biedzie, w niebezpieczeństwie, w takiej przykrej jak dzisiejsza przygodzie - od razu się ludzie jednoczą, od razu zbliżają się do siebie. Każdy, każdemu brat. S: Długo na świecie żyję. Wiem jak to jest, jaka jest ta najprawdziwsza prawda o człowieku: ludzie są dobrzy. Kolęda: Dzisiaj w Betlejem lub inna (podczas tej kolędy aktorzy wsiadają do autobusu) N: Noc już była ciemna, kiedy autobus dojechał do celu. (Jurek wyskakuje z autobusu. Na dworcu czeka ojciec.) O: Ach synu, synu! Jakiż ja byłem o ciebie niespokojny. Tyle godzin oczekiwania (Jurek wita się z ojcem) J: Tato! Poprawię się. Nie będę już taki leniwy i nieposłuszny ... A te oceny w szkole... Już takich nie będzie O: Jakie oceny? O czym ty mówisz, synu? Porozmawiamy w domu, ludzie są przecież dobrzy, synu! J: Tak, ludzie są dobrzy. (wszyscy po kolei wysiadają z autobusu mówiąc "Wesołych Świąt!") DW: Wesołych Świąt! Bez zmartwień, Z barszczem, z grzybami, z karpiem. Z gościem, co niesie szczęście! Czeka nań przecież miejsce. DP: Wesołych Świąt! Niech snuje się kolęda. I gałązki świerkowe Niech Wam pachną na zdrowie. KJ: Wesołych Świąt! A z Gwiazdką! Pod świeczek łuną jasną Życzcie sobie - najwięcej Zwykłego ludzkiego szczęścia. N: Bądźmy dla siebie mili, spróbować warto jednak... A teraz prosimy przedstawicieli klas o odebranie opłatków. Podzielcie się nimi w klasach. (Przedstawiciele klas odbierają opłatki, które rozdaje narrator. Po przedstawieniu uczniowie mają spotkania wigilijne z wychowawcami.) Kolęda: Wśród nocnej ciszy lub inna opracowanie: mgr Katarzyna Pikoń
Gimnazjum nr 1 Andrychów POWRÓT
|