Od trwogi strasznej jak konanie, uchroń nas Panie-apel przeciwko wojnie i przemocy


Narrator:
Zaczęło się rankiem 1 września 1939 roku. Krążownik Schleswig Holstein o godz. 4.45 rozpoczyna ostrzeliwanie z ciężkich dział terenu Westerplatte.
Mimo ataków lotnictwa i artylerii garstka bohaterskich żołnierzy polskich broni się przez 7 dni.
Recytator 1:
Nie żal wam było krwi. Ani was. Ani nas.
Jedno było: Ojczyzna zalana krwi szkarłatem.
Mówiliście :- Nie czas! Póki broń jest - nie czas.
Do ostatniego tchu broni się Westerplatte.

Narrator:
W końcu z braku amunicji poddają się. Ale bohatersko broni się również Warszawa.


Recytator:2 Wołam cię głosem nabrzmiałym łzami
Przez radio Paryż, radio Toulouse,
Dumna Warszawo, zryta kulami,
Zżarta pożarem, zwalona w gruz.

O, jak surowo w dymów pomroce
Patrzysz oczami wybitych szyb.
I wiem, już nigdy warszawskie noce
Nie wrócą dla nas zapachem lip.

I nigdy z sercem wiernym i czystym
Już nie zapukam do twoich wrót,
Bo znajdę tylko w mieście ojczystym
Kamień i wzgardę, gruzy i chłód.

Chociaż się zrosną twych ruin blizny
I z krwi obeschnie ulic twych bruk,
Lecz słońce rzuci ogień od Ojczyzny,
Cień, co się mrocznie ściele u nóg.

Patrz, jak opada na Paryż szary.
Gdy już w tym cieniu przyszło nam żyć,
Gdy noc uliczne uciszy gwary,
O czym tu dumać i o czym śnić?

Recytator: 3
Świty powiały krwawe-
Do snu kołysały dzieci.
Przełamał się dzień
Walczącej Warszawy.

Wtedy-
Rozwiodły się nad miastem ornamenty łun
Na złotych kolcach wieżyc i bełkocie Wisły,
Muzyka - lecz nie nieba - krążyła jak sen,
Dziś wiesz:
To skowyt strzałów na brukach się wił,
Otaczał, chodził wokół jak zbłąkany zwierz.
Księżyc sierpem zmrużone rzęsy kosił,
Wśród krzyży zwijał światła purpurową nitkę;
Żołnierze nieśli drżące, spokorniałe oczy
Na sfruwającą powietrzem
Białą Nike.

Falował spokój w białej darni,
Kiedy młodzi plecami wsparci o wieczność
Odchodzili w głębokie posłania.
Więc nakryły ich obłoki podobne kulistym mleczom
I wiatr, (...) - składał pocałunki umarłym.

Narrator :
Stolica upadła, musiała ulec przeważającej sile wroga, ale nie została pokonana. Otoczona kłębami dymu, rozczerwieniona płomieniami ognia, wspaniała, niezniszczalna, walcząca Warszawa była przykładem dla całej ojczyzny.

Recytator: 4
Objęta wojny pożogą
Polska od krańca do krańca.
Na samej północy jej bronią
Dwa niezdobyte szańce.

Rumieni się krwią toń Bałtyku,
Krew plami wydmy piaszczyste
To bronią polskiego morza
Hel oraz Kępa Oksywska.

Patrzymy na siebie przez morze
Samotne dwa szańce ojczyste -
Wy tam na Kępie Niezłomnej
My tutaj na półwyspie.

Gdy zmierzch zapada nad morzem,
Stoimy milczący na szańcach,
Wiatr niesie ku nam huk armat
Z drugiego zatoki krańca.

Gdy noc półwysep otula,
Za morzem bez ustanku się błyska.
To w boju, w którym nie ma chwil przerwy,
Grzmi ogniem wciąż Kępa Oksywska.

Narrator: Ziemie polskie poddane były wyniszczającej okupacji: sowieckiej i niemieckiej. Tysiące polskich oficerów i żołnierzy ginie głównie od strzału w tył głowy z rąk sowieckich organów bezpieczeństwa zwanych NKWD w obozach : Katynia, Kozielska, Starobielska, Ostaszkowa i innych.

Recytator: 5
Płynie w łodzi zielonej...
Ach, domu tak blisko!
Chwila jeszcze i schyli się
Nad córeczki kołyską.

Żona zaklaszcze w dłonie,
Jak ptak do furtki pomknie,
Zaczerwienią się mocniej
Na klombach pelargonie.

Przy furtce pocałunki,
Przy furtce łzy rzęsiste...
Jak cicho! Córka śpi.
Dzięki ci za to, Chryste!

-Matka zdrowa?- Zdrowiutka.
Ot, wszystko po dawnemu.
Co było - przeminęło,
Dziękować Najwyższemu!

- Głodnyś?- Nie, nie! Nie trzeba.
- A może chcesz herbaty?
- Nie, nie. Daj się zapatrzeć
W ciebie, dziecko i kwiaty.

Recytator: 6
W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę.

I płytkich wód szept w jakimś zmroku ciemnym,
I dno, na którym są trawy cierniste ,
Mew czarnych krzyk, zachodów zimnych czerwień,
Cyranek świsty w górze porywiste.

Śpi w niebie moim to jezioro cierni.
Pochylam się i widzę tam na dnie
Blask mego życia. I to co straszy mnie,
Jest tam, nim śmierć mój kształt na wieki spełni.

Recytator: 7
Płonie niebo nad Katyniem
W ludzkim oku skrzy się łza
Bo zgładzonym świat jest winien
całą prawdę, którą zna.

Na obczyźnie, wśród przemocy
I rozpaczy, gniewu, zła
pod osłoną czarnej nocy
słychać jak karabin gra.

Do rytmu mu wtórują drzewa
Wiatr rozszalały do tańca wieje
A już żołnierz polski nie śpiewa
I tylko słychać, jak śmierć się śmieje.

Księżyc migocze ponad chmurami
Ptaki zamilkły, poszły już spać,
Ale sowieci z karabinami,
Chcieliby tylko grać i grać.

Ciemną nocą strzał za strzałem
Padał jak kamienny cios.
Przykrywali ciała ciałem
Przytłumiali krwawy głos.

Posadzili wielkie drzewa,
Aby strzegły rowów zła.
Lecz do dzisiaj ziemia śpiewa
I karabin cicho gra.

Narrator:
Powstają hitlerowskie obozy zagłady, ośrodki terroru, miejsca szybkiego uśmiercania więźniów: Oświęcim, Treblinka, Sobibór, Majdanek, Getto Żydowskie w Warszawie i inne. Były to miejsca martyrologii głównie Żydów, Polaków, Cyganów i jeńców sowieckich.

Recytator: 8
Pamiętasz słońce Oświęcimia
I zieleń łąk daleką, lekko
Ptakami w chmury podniesioną,
Lecz nie zieloną już, a w chmurach
Seledynowobiałą. Razem
Staliśmy patrząc w dal i czując
Daleką zieleń łąk i chmur
Biały seledyn jakby w sobie,
Jak gdyby barwa łąk odległych
Była krwią naszą, albo pulsem,
Który w nas bije, jakby świat
Był tylko przez nas i nie mijał
Wcale, póki jesteśmy.

Recytator: 9
Mówię to wbrew sobie:
Jak zeznanie
Wymuszone przez sprawiedliwość.
Nie opisuję, ja to obchodzę ze zgrozą:
Miejsce ostrzelane ze strażniczych wieży,
Okłute - jak się okłuwa naczynia krwionośne
Krzywą igłą - drutem kolczastym.

Dalej pustka, rozgrzebana glina,
Zardzewiałe wagoniki - wywrotki na szynach,
Sita do przesiewania popiołu - przerwana praca:
Tutaj znalazcy śmierci poszukiwali złota,
Ofiary - katom;
Rowy, w których palono ciała, gdy nie nadążano.

Recytator: 10
" Auschwitz był odpowiednikiem nowoczesnej fabryki. Tyle, że surowcem byli ludzie, a produktem końcowym - śmierć. Kominy, symbole nowoczesnej fabryki, wyrzucały w powietrze gryzący dym powstały ze spalenia ludzkich ciał. Znakomicie zorganizowana, europejska kolej zaopatrywała te fabryki w surowiec. Transportowano go tak samo, jak każdy inny ładunek. Tu też ważna była ekonomiczność..."

Recytator:11
Drutami okolony skrawek świata,
Gdzie ludzie tylko numerami są,
Gdzie brat spodlony gnębi brata,
A śmierć kościstą dłoń wyciąga swą...

Narrator:
Tak o Getcie Warszawskim pisze Hanna Krall w książce " Zdążyć przed Panem Bogiem": "W Sokołowie linia kolejowa się rozdwaja. Jedna bocznica idzie do Treblinki... Codziennie jedzie tam pociąg towarowy załadowany ludźmi i wraca pusty... żywności nie dowozi się... Śmierć z głodu była równie nieestetyczna jak życie. Niektórzy zasypiają na ulicy z kęsem chleba w ustach, lub w czasie próby wysiłku fizycznego np. w czasie biegu za zdobyciem chleba... Lekarze w Getcie prowadzili badania nad głodem, bowiem mechanizm śmierci głodowej był wtedy dla medycyny niejasny i należało wykorzystać nadającą się szansę... A szansa była wyjątkowa... Jeszcze nigdy medycyna nie dysponowała tak obfitym materiałem badawczym! Ale! Naukowcy nie mogli kontynuować badań, gdyż uległ zniszczeniu surowiec naukowo- badawczy... materiał ludzki. Zaczęła się likwidacja Getta."

Narrator:
Opór Polaków przybierał na sile. Konspiracja rozwijała się szybko, przybierała zorganizowany charakter, ogarniała coraz nowe środowiska i regiony. Mnożą się akcje sabotażowe i dywersyjne.

Recytator: 12
Nas nauczono. Nie ma litości.
Po nocach śni się brat, który zginął,
Któremu oczy żywcem wykłuto,
Któremu kości kijem złamano;
I drąży ciężko bolesne dłuto,
Nadyma oczy jak bąble - krew.
Recytator : 13
Na broni naszej, pochmurnej i ostrej
Ojczyzny nowej unieśmy kształt
Ciosem na cios,
Ciosem na cios.
Za krzywdę celny mówić będzie strzał.

Narrator:
Naród polski nigdy nie pogodził się z utratą wolności. Ci, co pozostali w kraju, poszli do podziemia. Inni, nie chcąc złożyć broni i przywdziać cywilnych ubrań uciekli do Francji, a potem do Anglii, by razem z aliantami gromić wroga... Złotymi zgłoskami w historii II wojny światowej zapisały się m.in. akcje polskich lotników walczących w obronie Anglii, marynarzy z okrętów wojennych "Dzik", "Sokół", żołnierzy walczących pod Narwikiem, Tobrukiem, Monte Cassino.


Recytator: 14 Byleby w garści karabin, taki, co w boju nie chybi,
Co mi tam śniegi Syberii, co mi tam piaski Libii.
Co mi tam obóz, więzienie, głód, poniewierka, szkorbut -
Radość żołnierską ładuję , jak chleb i naboje do torby!
Na nic mi wszystkie nagrody, na nic mi wieńce sławy,
Potrzebne mi mocne buty, żeby w nich dojść do Warszawy.
Chcę, żeby głośno dudnił po świętym warszawskim bruku
Obcas łatany w Narwiku, gwóźdź wyszczerbiony w Tobruku.
Wiele się lądów zdeptało, wiele się krajów obeszło,
A ziemia wciąż była polska pod każdą żołnierską podeszwą!
Chcę ucałować tę ziemię, którą ukochałem dzieckiem,
A jeśli paść, to gdzieś w Kraju, na piachu, na mazowieckim.
Co mi tam troski, kolego! Idziemy przez kontynenty,
Lecą nasze eskadry, płyną nasze okręty.
My pokażemy światu, że Polski jesteśmy warci,
Byleby but był mocny, byle karabin był w garści.

Narrator:
Zbliża się w końcu długo oczekiwana wolność. Chcieliśmy wywalczyć ją sami. Dlatego w stolicy wybucha powstanie 1 sierpnia 1944 roku.

Recytator : 15
I znów walczy dzielna stolica,
Znów ją okrył pożogi dym,
I po krwią zbroczonych ulicach
Znów wolności rozbrzmiewa hymn!
Choć mundury nie zdobią nam ramion,
Choć nie każdy posiada z nas broń,
Ale ludność Warszawy jest z nami,
Każdy Polak podaje nam dłoń.
To my - walcząca Warszawa
Złączona ofiarą krwi.
Nasz cel - to wolność i sława,
Potęga przyszłych dni!
Nie znane jest nam słowo trwoga
Nie uśpi nas podstępny wróg.
Kto żyw, ten z nami na wroga
- Tak nam dopomóż Bóg!

Recytator; 16
Zasmuciła się piosenka,
Pośród zgliszcz i ruin płynie.
Na ulicy granat pęka,
Pada chłopak przy dziewczynie.
Ale słowa gonią dalej
O dziewczynie i piosence,
By znów w gruzy dom się zwalił
I ktoś znowu zginął w męce.
Za dziewczynę ukochaną,
Za piosenkę tę jedyną
Nie strach przeciw czołgom stanąć,
Nie tak trudno młodo ginąć.

Recytator: 17
Od niepewności każdej nocy,
Od rozpaczliwej rąk niemocy,
Od lęku przed tym, co nastanie,
Uchroń nas Panie.
Od bomb, granatów i pożogi
Od gorszej jeszcze w sercu trwogi,
Od trwogi strasznej jak konanie,
Uchroń nas Panie.

Narrator:
Polska, która w II wojnie światowej najdłużej walczyła przeciw państwom - agresorom i poniosła największe straty ludzkie oraz materialne, wychodziła z niej militarnie zwycięska ale politycznie przegrana. Terytorialnie okrojona i oddana pod panowanie narzuconej przez Stalina komunistycznej władzy.

Recytator: 18
Wracali ludzie do domów,
Do Polski, Ojczyzny, Macierzy,
Wracali bezdomni wygnańcy,
Wracali zwycięscy żołnierze.
Gasły pożary na ziemi,
Uciszył się błękit nad nami,
Wiliśmy gniazda wśród ruin
Nad słowiańskimi rzekami.
Wracały z daleka ptaki,
Słowik zamieszkał już w krzewach,
Po tylu latach żołnierzom
Majową piosenkę śpiewał.
Hejnał na wieży Mariackiej
Nad starym dzwonił Krakowem,
Syrena warszawska wieńcem
Z kaczeńców przybrała głowę.
Świeciły w oczach łzy szczęścia,
Lecz często ktoś po kryjomu
Ocierał łzę po kimś, kogo
Nigdy nie będzie już w domu.

Wracały ptaki i kwiaty,
Wracali starzy i młodzi
Na ziemię obsychającą
Z krwawej, wojennej powodzi.

Narrator :
Dziś świat wkroczył w XXI wiek, epokę komputerów, lotów kosmicznych. Wydawałoby się, iż człowiek już zmądrzał, jeśli stać go na takie wynalazki... A jednak... na świecie wciąż wybuchają nowe konflikty zbrojne. Wciąż pieniądz i władza okazują się być cenniejsze niż życie...

Recytator: 19
W chwili, gdy strzepujesz pyłek,
Jesz posiłek, sadzasz tyłek
Na kanapie, łykasz wino -
Ludzie giną.
W miastach o dziwacznych nazwach
Grad ołowiu, grzmot żelaza:
Nieświadomi, co ich winą,
Ludzie giną.
W wioskach, których nie wyśledzi
Wzrok - bez krzyku, bez spowiedzi,
Bez żegnania się z rodziną
Ludzie giną.
Ludzie giną, gdy do urny
Wrzucasz głos na nowych durni
Z ich nie nową już doktryną:
"Nie tu giną".
W stronach zbyt dalekich, by nas
Przejąć mógł czyjś bólu grymas,
Gdzie strach lecieć cherubinom -
Ludzie giną.
Wbrew posągom i muzeom -
Jako opał służy dziejom
Przez stulecia po Kainie
Ten, kto ginie.
W chwili, kiedy mecz oglądasz,
Czytasz, co wykazał sondaż,
Bawisz dziecko śmieszną miną -
Ludzie giną.
Czas, dzielący ludzkie byty
Na zabójców i zabitych,
Zmieści się w rubryce szerszej:
Tak, w tej pierwszej.

Recytator: 20
Kto ty jesteś człowieku - zbrodniarz, czy bohater?
Ty, którego do czynu wychowała noc.
Oto starca i dziecka w ręku dzierżysz los
I twarz twoja zakryta
Jak golem nad światem.

Czy obrócisz w popioły miasto, czy ojczyznę?
Stój! Zadrżyj w sercu swoim! Nie umywaj rąk!
Nie oddawaj wyroku niespełnionym dziejom!

Twoja jest waga i twój jest miecz.
Ty, ponad ludzką troską, gniewem i nadzieją
Ocalasz albo gubisz
Pospolitą rzecz.

Ty jesteś dobry i w gronie rodziny
Pieściłeś nieraz blask dziecinnych głów.
Ale jeżeli przeklnie ciebie milion rodzin?
Biada! Co pozostanie z twoich dobrych dni?
Co pozostanie z twoich krzepkich mów?
Ciemność nadchodzi.

Gwarne miasta i pola, kopalnie, okręty
Na twojej dłoni, ludzkiej, jakże ludzkiej.
Patrz. Linia twego życia tędy będzie szła.
Trzykroć błogosławiony
Po trzykroć przeklęty
Władco dobra
Albo władco zła.

Narrator:
Historia poniosła porażkę - człowiek, tak doskonała istota, nie potrafi wyciągać prostych wniosków. Co takiego musiałoby się stać i ilu ludzi jeszcze zginąć, by człowiek zrozumiał, że wojna jest największym złem, jaki możemy uczynić drugiemu człowiekowi i samemu sobie...

Recytator: 21
Byli króle, byli wodze
Zbrojni w miecz, patrzący srodze
Na rzucone do ich ciżem
Białe płaszcze z czarnym krzyżem.
Przeminęła królów chwała,
Lecz ta sama pozostała,
Ludzka krew,
Czerwona krew
Nasza miłość i nasz gniew.
Była chwila, kiedy świat nam
Zasłaniała noc brunatna,
Gdy do Wisły i do Wołgi
Parły z czarnym krzyżem czołgi.
Długo szala się ważyła
Ale w końcu zwyciężyła
Ludzka krew,
Czerwona krew
Nasza miłość i nasz gniew.
Kto przykrywa nowym szyldem
Stare zbrodnie, starą krzywdę,
Komu śnią się, jak przed laty,
Czarne krzyże i krucjaty,
Komu śpieszno do zdobyczy,
Niech pamięta, jak się liczy
Ludzka krew
Czerwona krew
Nasza miłość i nasz gniew.
Narrator:
Miliony ofiar II wojny światowej widnieją w podręcznikach do historii niczym dane statystyczne. Zapominamy, iż każda cyfra oznacza człowieka, który żył i oddał swoje życie, byśmy my mogli istnieć. To my, " młode pokolenie" jesteśmy Polską, od nas zależy, jak dalej potoczą się losy naszej ojczyzny, to my dajemy świadectwo...
Cóż jednak możemy uczynić dla tych, którzy zginęli? Musimy pamiętać! Niech drogowskazem będą nam słowa wieszcza:
"Jeśli zapomnę o nich,
Ty Boże na niebie zapomnij o mnie...!
"

Recytator: 22
Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego.
Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,
Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.
Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta...

Opracowała: BożenaGajos
SZZ w Sułkowicach - Łęgu
Wykorzystano:
E. Gałczyńska, E. Szczepańska, U. Wójcik : Na szkolnej scenie
K. Wierzyński : Warszawa
J. Przyboś : Póki my żyjemy
J. Giertych: Kępa Oksywska
K.I. Gałczyński: Sen żołnierza
M. Pohorecka: Grają karabiny
Cz. Miłosz: W mojej ojczyźnie
T. Borowski: Pamiętasz słońce Oświęcimia
K.K. Baczyński: Pokolenie
G. Ritzer : Mcdonalizacja społeczeństwa T. Borowski: Drutami okolony H. Krall: Zdążyć przed panem Bogiem (fr.) J. Rojewski: Na Berlin J. Romocki: Modlitwa T. Kubiak: W maju J. Brodski: Piosenka o Bośni Cz. Miłosz: Do polityka J. Litwiniuk: Czarne krzyże Cz. Miłosz: Który skrzywdziłeś

POWRÓT