|
LEKCJA O PIEKLE
DEKORACJA Niebieskie tło z przypiętymi białymi kawałkami płótna (firanki) przypominającymi chmurki. Z prawej strony sceny wieszak z rozwieszonym strojem anioła. Po lewej stronie sceny na drugim wieszaku strój diabła. W kręgu ustawione małe ławeczki i biurko, a na nim biała walizka. Aniołki i Michała Archanioł ubrane w białe stroje. Diabełki ubrane w czarne stroje. SCENA I Delikatna muzyka, za kurtyną słychać pojedyncze chichoty, rozlega się dzwonek. Aniołki wbiegają na scenę i siadają na ławeczkach. Do prowizorycznej klasy zamaszystym krokiem wchodzi uśmiechnięty Michał Archanioł. Michał Archanioł Jeżeli macie iść na ziemię do pomocy ludziom, to musicie się czegoś dowiedzieć o ziemi, o ludziach i o piekle, i o szatanach. Aniołek I A co to jest piekło? Michał Archanioł bez słowa otwiera białą walizkę i wyciąga czarną kredę. Wśród aniołków rozlega się szmer. Aniołek II Widziałeś coś takiego? Aniołek III Co to może być? Michał Archanioł Bez słowa bierze kredę, podchodzi do tablicy i szerokością czarnej kredy zasmarowuje całą tablicę. Aniołek IV Co to jest? Michał Archanioł To jest obraz piekła. Aniołek IV Co to jest piekło? Michał Archanioł To jest miejsce, gdzie nie ma Boga. Aniołki II, IV,V, VI Oooooooo! Chwila ciszy Aniołek I A diabły? Michał Archanioł To są takie istoty, stworzenia. Archanioł i pokazuje czarną kredą czarną tablicę. Aniołek III W których nie ma Boga? Zapada chwila ciszy. Niebieskie Tyś powiedział stworzenia. A więc stworzył je Pan Bóg. Jak może więc w nich nie być Boga? Michał Archanioł Z radością. To najważniejsze pytanie ze wszystkich. A kto na nie potrafi odpowiedzieć? Aniołek VI Po chwili. Ale przecież my nie wiemy wcale, jakie one są. Michał Archanioł Takie same jak my. Aniołek VI Też mają rozum i wolną wolę? Michał Archanioł Właśnie. Aniołek VI To znaczy, że one wyrzekły się Pana Boga. Aniołki II, III, IV, VII Wyrzekły się Pana Boga!!! Michał Archanioł No to już wszystko najważniejsze wiecie. Myślę, że to na dzisiaj wystarczy. Archanioł wkłada czarną kredę do pudełka i wychodzi SCENA II Niebieski Słyszeliście, że diabły są całkiem podobne do nas? Tak powiedział święty Michał. Aniołek V Tylko czarne. Aniołek III Czarne w sercu. Aniołek VI Ale i po sobie. Srebrny Podchodzi do biurka i bierze kredę. Patrzcie, święty Michał zostawił czarną kredę. Spróbujmy, jak wyglądają diablątka. Bo jak są diabły, to są i małe diabły, takie jak my. Aniołki I, II, III Jak chcesz to zrobić? Srebrny Jednego z nas posmarujemy kredą na czarno i zobaczymy, jak wyglądają diabełki. Aniołek II Mnie nie. Aniołek III Ani mnie. Aniołek IV Mnie też nie. Srebrny No to zagramy w marynarza. Na kogo wypadnie, ten musi się zgodzić. Dobrze? Aniołki I, III, V, VII Niepewnym głosem. Dobrze. Srebrny No to na trzy wyciągamy palce w górę, ile kto chce. Zaczynamy liczyć ode mnie. Trzy cztery! Los pada na najmniejszego aniołka, który stoi bardzo przestraszony. Jest bliski płaczu. Srebrny Zrobimy tak. Rozkruszymy kredę i posypiemy cię. Usiądź.. Mały siada, a Srebrny rozkrusza kredę. Srebrny Przymknij powieki, żeby nie nasypało ci się do oczu. Srebrny delikatnie posypuje aniołka, a dwaj inni ubierają go na czarno. Inne aniołki stoją z boku coraz bardziej przerażone. Srebrny Teraz wstań. Aniołki ubierają mu teraz spodnie. Na końcu Srebrny smaruje mu buzię. Srebrny No to teraz koniec. Aniołek podchodzi do stojących trochę z boku braci, którzy odsuwają się od niego. Zauważa to i buźka zmienia mu się w podkówkę. Srebrny Ty jesteś teraz diabełkiem. Aniołek Kręci głową. Nie, nie jestem. Srebrny Ale jesteś czarny. Aniołek Czarny Srebrny Jak czarny to diabełek. Aniołek Nie diabełek. Srebrny Zdenerwowanym głosem. Archanioł Michał oświadczył, że diabełki są takie same jak my, tylko czarne. Ty jesteś czarny, wobec tego jesteś diabełkiem. Aniołek Nie, ja jestem aniołek Srebrny Ty byłeś aniołkiem, ale teraz jesteś, diabełkiem. Aniołek Nie diabełkiem. Archanioł Michał powiedział, że aniołki mają jasne serca, a diabełki mają czarne serca. Srebrny A ty jakie masz? Aniołek Ja kocham Pana Boga i wszystkie aniołki, i ciebie też, i cały świat. Kilka aniołków No jeżeli tak, to ty nie jesteś diabełek. Nagle rozlega się świszcząca muzyka. Światła gasną i zapalają. Zza chmur wyskakują diabełki. Diabełki. On jest nasz! On jest nasz! Odczepcie się od niego! Otaczają aniołka kręgiem i ciągną go za ubranie w różne strony. Aniołki go bronią. Robi się hałas. Na scenie pojawia się Michał Archanioł. Michał Archanioł Co się tu dzieje. Diabełki na chwilę nieruchomieją. Za chwilę zaczynają od nowa. Diabełki On jest nasz! On jest nasz! On jest nasz! Taki sam czarny jak my! Kropka w kropkę! Odczepcie się od niego! Michał Archanioł Zwraca się do aniołków Co się tu dzieje? Aniołki opowiadają jeden przez drugiego tak, że święty Michał nic nie rozumie. Po chwili rozpoznaje w czarnej maszkarze aniołka . Podchodzi do niego i przytula. Aniołek szlocha. Diabełki cofają się i czekają na wynik. Michał Archanioł prosimy chmurkę, żeby dała nam trochę wody. Wykąpiemy cię i będziesz jak nowe. Diabełki Nieśmiało. A co z nami? Michał Archanioł Chodźcie razem. Woda wam niewiele pomoże. Chyba, że dodacie do niej trochę miłości, to powolutku wybielejecie. BUNT ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA
DEKORACJA Tło zrobione z niebieskiego płótna. Na nim rozwieszone białe firanki (chmurki). Na scenie rozłożony kawałek białego płótna. STROJE
Aniołki ubrane w białe stroje. Święty Mikołaj w czerwony płaszcz i czerwoną czapkę.Na białym płótnie, wśród prezentów, siedzi Święty Mikołaj i udaje zbuntowanego. Gra delikatna muzyka. Na scenę wchodzą aniołki. Stają z lewej strony i z przejęciem dyskutują. Aniołek I Wiecie, że święty Mikołaj się zbuntował? Aniołek II To niemożliwe. Aniołek III Jak to Święty Mikołaj? Taki kochany? Taki serdeczny? Taki miły dla wszystkich? Aniołek IV On by się zbuntował? Aniołek III Chodźcie, idziemy do niego i zapytamy o wyjaśnienie. Aniołki podchodzą do Świętego Mikołaj, który wstaje i otaczają go kołem. Aniołek I O co ci chodzi, Święty Mikołaju? Inne aniołki pytają znacznie ciszej, jeden przerywa drugiemu, robią wielki hałas. Aniołek II To prawda? Aniołek V Słyszeliśmy, że się zbuntowałeś. Aniołek VI Co teraz będzie. Święty Mikołaj macha ręką i ucisza hałas. Święty Mikołaj Ja nie chcę mieć swojego święta raz w roku. Ja chcę mieć święto we wszystkie dni roku. Aniołek IV Jak to we wszystkie dni roku? Aniołek V Przecież w ciągu roku mają rozmaite święte i rozmaici święci swoje dni własne. A to święta Felicyta, święta Petronela, a to święty Jan, a to święty Tomasz. Aniołek III Jakże ty byś chciał mieć wszystkie święta w roku? Ty ,który tylko rozdajesz i rozdajesz, i rozdajesz. Aniołek II Myśmy myśleli, że nawet kiedyś swój dzień oddasz komuś i już nie będzie szóstego grudnia świętego Mikołaja, tylko jakiś święty Kleofas albo jakiś święty Atanazy. A ty teraz mówisz, że ty chcesz wziąć wszystkie dni w roku dla siebie. Święty Mikołaj znów macha zniecierpliwiony ręką. Święty Mikołaj Nic nie rozumiecie. Aniołek I No to powiedz, o co ci chodzi. Święty Mikołaj Ja chcę być między ludźmi cały rok, a nie tylko jeden dzień w roku. Aniołki chwilę milczą. Jeden spogląda na drugiego. Aniołek II A jak to chcesz być cały rok na ziemi? Święty Mikołaj Chcę, aby podarki były rozdawane po kryjomu. Aniołek III Aaaaaaa! O to ci chodzi! To czemu nie mówisz od razu? Święty Mikołaj No mówię cały czas, tylko nie słyszycie, bo nic, tylko hałasujecie. Aniołek IV No dobrze, ale jak chcesz to zrobić? Święty Mikołaj Chcę być między ludźmi przez cały Boży rok i żeby były rozdawane podarki po kryjomu. Aniołek II Jak chcesz będziesz robił? Będziesz rozdawał? Przecież ci braknie. Nie nadążysz. Ty się przygotowujesz przez cały rok na ten jeden dzień, żeby nadążyć, a teraz chcesz cały rok rozdawać? Jak ty to chcesz zrobić? Święty Mikołaj Sam bym nie potrafił. Ale z moimi aniołkami to potrafię. Aniołek V Jak to z aniołkami potrafisz? A one skąd nazbierają tyle prezentów? Święty Mikołaj Nie, one nie będą rozdawać prezentów. Wszystkie aniołki "zamierają". Aniołek VI Aniołkowie nie będą rozdawali prezentów ani ty? Święty Mikołaj Nie. Aniołek III To co będziemy rozdawali? Święty Mikołaj Dobre natchnienia. Aniołek III A jakie to będą te dobre natchnienia? Święty Mikołaj Żeby naśladowali Pana Boga. Żeby byli jak Pan Bóg. Aniołki I, III, IV Oooooo! Aniołek V A możesz nam to wytłumaczyć? Święty Mikołaj Mogę, ale myślałem, że nie potrzeba. Przecież to wciąż mówi Pan Jezus. "Ojciec mój sprawia, że słońce świeci na sprawiedliwych i na grzeszników. Ojciec mój daje deszcz nie tylko świętym ale i nieświętym" . To chyba jasne - pan Bóg nie czeka na wdzięczność. Tylko wciąż daje i daje, i daje. I nie podpisuje się pod tymi prezentami, że to On daje. Ja go usiłowałem nieporadnie naśladować. I roznosiłem podarki w nocy, żeby nikt nie widział, że to ja. Żeby nie myślał, że musi mi się wywdzięczyć. Aniołek III To znaczy, że będziemy dawali ludziom dobre natchnienia, żeby rozdawali prezenty po kryjomu? Święty Mikołaj spaceruje po scenie i tłumaczy aniołkom i widzom. Święty Mikołaj Mogą być prezenty, mogą być nie prezenty. Mogą być całkiem po kryjomu, mogą być nie całkiem po kryjomu. Może być coś dobrego zrobionego drugiemu człowiekowi. Tylko bezinteresownie. A to przypilnować dziecko, a to odprowadzić do szkoły , a to poczęstować drugim śniadaniem. A to pożyczyć długopis, gumkę książkę, odwiedzić chorego kolegę, opowiedzieć, co było w szkole, przerobić z nim lekcje, wynieść śmieci, pozmywać naczynia, zrobić zakupy, wyprać swoją bieliznę, żeby mamie ulżyć. Tylko żeby nikt nie wiedział. A nawet jak będzie wiedział, żeby to było bezinteresownie. Aniołki I, II, III Aaaaaa! Święty Mikołaj Tylko nie na to, żeby się pochwalić" jaki to ja jestem dobry". Tylko na to, żeby na tym zrobić interes: "Ja ci daję, ale ty będziesz musiał mi oddać". Coś za coś. "Ja ci teraz pożyczam, ale ty mi potem pożyczysz". Rozumiecie? To nie ma być interes. To ma być za darmo. Z miłości. Aniołek VI Tak jak Pan Bóg to robi? Święty Mikołaj O właśnie, dokładnie tak, jak Pan Bóg to robi. Święty Mikołaj bierze stojące najbliżej aniołki za ręce i wszyscy schodzą ze sceny. Gra delikatna muzyka, ta sama co na początku. KUTERNOGA
Z prawej strony sceny róg domu i drzewo. Z lewej ławeczka. Gra delikatna muzyka. Po scenie, jak po chodniku, poruszają się ludzie. Wolnym krokiem z lewej strony wchodzi dziewczyna. W ręku trzyma koszyk z kwiatami. Zbliża się do rogu domu, staje stawia kwiaty na podłodze i zaczyna śpiewać. Podchodzi do niej pan z panią. On bierze bukiecik z koszyka i płaci niewidomej dziewczynie. Odchodzą. Kwiaciarka zaczyna śpiewać smutną piosenkę. Na scenę wchodzi utykający chłopiec i przysłuchuje się temu. Dziewczyna przerywa śpiew. Dziewczyna O już przyszedłeś. Chłopak Tak dziś mogłem zjawić się wcześniej. Dlaczego znów śpiewasz tę smutną piosenkę. Tyle razy ci mówiłem, że trzeba śpiewać głośno i radośnie, że trzeba się uśmiechać. Wiesz, mam pomysł. Będziemy razem robili przedstawienia. Dziewczyna Jeśli tak chcesz. Chłopak Tak, spróbujemy już jutro. Teraz już muszę iść, ale jutro przyjdę wcześniej. Powoli światła przygasają. Robi się ciemno. Zegar bije ósmą. Dziewczyna zabiera koszyk i wychodzi. Scena II Na scenę wchodzi jak poprzednio dziewczyna. Później chłopiec, który trzyma w rękach bębenek i już z daleka krzyczy. Chłopak Posłuchaj, co mam. I gra chwilę na bębenku. Chłopak Od dzisiaj będziemy robić teatr. Ludzie słuchajcie. Wystąpi przed wami utalentowana śpiewaczka. Tutaj, tutaj, chodźcie posłuchać. Wokół nich gromadzi się kilkoro ludzi. Chłopak obwieszcza, że za chwile zaśpiewa piosenkę pod tytułem ..... Dziewczyna śpiewa. Ludzie rzucają datki do koszyka i odchodzą. Chłopak Co z twoimi oczami? Odkąd jesteś niewidoma? Dziewczyna Kiedy byłam mała, widziałam. Potem zapadłam na jakąś chorobę i w miarę upływu czasu straciłam wzrok. Chłopak Byłaś u lekarza? Dziewczyna Tak, byłam u lekarza i wtedy byłą szansa, ażeby jeszcze wzrok mój uratować, ale trzeba było jechać do specjalisty daleko stąd, który mógłby się podjąć tej operacji, lecz wynik nie był stuprocentowy. A więc po pierwsze to wszystko kosztowne, po drugie bardzo ryzykowne, po trzecie długie leżenie w szpitalu. Chłopak To czemuś się tego nie podjęła? Dziewczyna Mama bała się ryzyka, a właściwie to brakowało pieniędzy. Byłam tym wszystkim zrozpaczona. Myślałam, że popełnię samobójstwo. Chłopak No a czy teraz można by było taką operację podjąć? Dziewczyna Nie wiem. Chłopak No to idź do lekarza, niech cię przebadają, czy jest szansa. Dziewczyna A po co. Przecież i tak tych pieniędzy nie będę miała. Po co się łudzić. Chłopak Lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć. Sam zaprowadzę cię do lekarza. Dziewczyna Skoro tak myślisz. Chłopak Wiesz, pójdziemy tam jutro. Schodzą ze sceny. On zabiera bębenek i kwiaty, ona idzie obok. Wychodzą na scenę, stają przy rogu domu. Chłopak Tutaj na ciebie zaczekam. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. Gra delikatna muzyka. On siedzi na ławce i czeka. Dziewczyna wychodzi. Chłopak szybko wstaje. Chłopak I co? Dziewczyna Możliwe jest wyleczenie pod tymi samymi warunkami. Mianowicie: jest ryzyko, że operacja się może się nie udać, po drugie - operacja jest kosztowna, po trzecie - leczenie pooperacyjne żmudne: trzeba będzie leżeć bez ruchu całymi tygodniami. Nawet przy udanej operacji na tym końcowym etapie grozi niebezpieczeństwo utraty wzroku. Chłopak Masz talent, masz głos, ale to wszystko nie wystarczy. Musisz się uczyć. Później pomyślimy skąd wziąć pieniądze, teraz odprowadzę cię do domu. Schodzą ze sceny. Po chwili on wraca sam. Chłopak Gdybym miał pieniądze, mogłaby widzieć. Niestety jestem biednym kaleką. Ona jest biedna, ale z dużym talentem. Przed nią stoi otworem duża kariera. Muszę coś dla niej zrobić. Siada na ławeczce. Jest bardzo zamyślony. Przysiada się do niego znajomy pan. Siedzą tak przez moment. W pewnej chwili kuternoga widzi, że sąsiad zasnął, a z jego kiszeni wypadł portfel. Chłopiec szybko wyciąga sporą ilość pieniędzy. Portfel zostawia i odchodzi. Na scenie robi się ciemno, gra muzyka. Człowiek wstaje z ławki, zauważa, że jego portfel jest pusty. Schodzi ze sceny. Robi się jasno. Dziewczyna jak każdego dnia wchodzi na scenę sprzedawać kwiatki. Przechodzą nieliczni spacerowicze. Na scenę szybkim krokiem wchodzi Kuternoga. Radosnym, podnieconym głosem zwraca się do dziewczyny. Chłopak Wygrałem los. Mam duże pieniądze. Dziewczyna Tak? Chłopak Naprawdę, tak. I w związku z tym muszę wyjechać. Zaproponowali mi ważną sprawę. Mam otworzyć nowy interes, ale nie tu, tylko daleko stąd. Chyba będę musiał tam zostać całe życie. Dziewczyna Weź mnie ze sobą. Chłopak Nie, ja cię nie mogę zabrać ze sobą, bo...Bo po prostu tak się układa, że muszę być sam. Dziewczyna Dokąd chcesz jechać? Chłopak Nie mogę ci tego powiedzieć. Zastrzegli sobie, że nikomu nie mogę tego powiedzieć. Dziewczyna Kto? Chłopak Też nie mogę ci powiedzieć. Dziewczyna Może to nieprawda, co mówisz. Może ty kłamiesz. Chłopak. Nie właśnie, że nie. Na dowód, że nie kłamię, to chcę ci zostawić trochę pieniędzy i masz robić, jak ci powiedziałem. Masz iść do lekarza, masz się wyleczyć, a potem masz się uczyć śpiewu. Dziewczyna Nie, ja nie chcę żadnych pieniędzy. Chłopak Weź, dla mnie to jest drobiazg, gdy mam tyle pieniędzy. To zresztą nie jest tak dużo. Ale jak będziesz oszczędnie starała się tym gospodarzyć, to może wystarczy ci na wszystko. Ja już muszę iść. Przepraszam cię. Przebacz mi. Może się jeszcze kiedyś zobaczymy. Ściska ją i szybko odchodzi. Dziewczyna bierze koszyk i idzie do domu. Gra muzyka. Robi się szaro. Chłopak wychodzi na scenę, siada na ławeczce. Po chwili wchodzi znajomy pan wraz z policjantami. Pan To on. To on zabrał mi pieniądze. Był tu wczoraj. Policjant Jesteś aresztowany. Pójdziesz z nami. Zabierają go i wszyscy schodzą ze sceny. Robi się zupełnie ciemno. Gra muzyka. Trwa to przez dłuższą chwilę. Delikatnie zapalają się światła. Kuternoga wchodzi na scenę. Chłopak Minęło pięć lat, które spędziłem w więzieniu. Czy był sens? Czy ona te pieniądze wykorzystała? Jeżeli tak, mówił sobie wciąż - cóż to jest te pięć lat mojego kiepskiego życia? Roznosiłbym bułki, strzygł trawę, robił zakupy, tak jak dotąd przez tyle lat. A przynajmniej ona ma ustawione życie. Jeżeli tylko mnie posłuchała. Idzie na miejsce ich spotkań. Chłopak A może stoi tak jak dawniej. A może czeka na mnie. A może będzie znowu tak jak poprzednio. Nie. Nie ma jej. Koło domu krzątał się stróż. Podchodzi do niego i pyta. Chłopak Od dawna jej już tutaj nie ma? Stróż Tej ślepej z kwiatkami? Chłopak Tak. Stróż Już dawno. Już kilka lat. Chłopak Ile? Pięć? Stróż Będzie z pięć. Chłopak A co się stało? Stróż Kto tam wie, co się dzieje z włóczęgami. Raz są tu, raz tam. Chłopak A gdzie ona mieszkała? Stróż A skąd ja mam to wiedzieć. Co mnie to może obchodzić. Rozmowa się kończy. Chłopak schodzi ze sceny. Mówi do siebie. Chłopak Spotykałem się z nią tak długo, a nie znałem nigdy jej nazwiska ani adresu. Sprawa jest beznadziejna. Nie znajdę jej. Zmiana dekoracji. Znika to, co było dotąd. Na scenie pojawia się wnętrze opery. Kolumna, trzy schodki. Na scenę wchodzi dziewczyna pięknie ubrana z naręczem kwiatów. Obok tłum wielbicieli. Z boku sceny widać chłopca. Poznaje ją. Nieruchomieje. Spostrzega obok kwiaciarkę, kupuje różę. I powoli zbliża się do zebranych. Oni rozmawiają , śmieją się. Wielbiciel I Pięknie dziś pani śpiewała. Wielbiciel II Pięknie jak zawsze. Spostrzegają Kuternogę. Milkną. On podchodzi bliżej, nic nie mówi. Następuje konsternacja. Wielbiciel III Kto to, wielbiciel, czy żebrak. Wielbiciel IV Przyszedł z kwiatkiem, to niech go już wręczy i idzie w swoją drogę. Wielbiciel V W końcu wszystko ma swoje granice nawet natręctwo. Wielbiciel I Gdzie jest portier? Niech go stąd wyprowadzi. Młodzieniec, widząc zaniepokojenie, podchodzi do dziewczyny dwa kroki, podaje jej kwiat i chwilę patrzy jej w oczy. Dziewczyna sięga do torebki po jałmużnę. Kuternoga dostrzega to, podrywa się jak oparzony i ucieka. Wszyscy patrzą za nim. Ona również. Podchodzi kilka kroków do przodu. Mówi do siebie. Dziewczyna Tak, to były jego kroki. Ale jak to, przecież Kuternoga był chłopcem, który porzucił mnie dla zrobienia majątku. Jest bogatym człowiekiem, dał mi pieniądze, które umożliwiły mi leczenie, kształcenie się, którym zawdzięczam karierę, jaką osiągnęłam. Tyle lat go szukałam, przynajmniej po to, by wyrazić mu wdzięczność, by mu pokazać, że go nie zawiodłam, że spełniłam wszystkie jego rady, nakazy, polecenia. Znów idzie z nim kilka kroczków. Ogląda się na zgromadzonych, do których dołączyli reporterzy. Dziewczyna Napiszą o mnie "Kuternoga dobroczyńcą wielkiej śpiewaczki", "Wyjaśniona tajemnica wielkiej kariery". Nie, tego nie zniosę. A nawet gdyby nie zaszkodziło to mojej karierze, to co ja miałabym z nim tutaj robić w takim towarzystwie. Najwyraźniej pozostał taki jaki był. Być może wciąż, tak jak dawniej, dobrym chłopcem, ale włóczęgą. To byłaby dla mnie sytuacja niewygodna, krępująca, przeszkadzająca, absorbująca. Nie, to nie miałoby sensu. Na takie ekscesy ja nie mogę sobie pozwolić. Wielbiciel I Co się stało? Jakaś przykrość, jakieś nieporozumienie, jakiś szantaż? Wielbiciel II Czy zawołać policję, aby tego włóczęgę aresztowała? Wielbiciel III Czy pani zasłabła? Dziewczyna Ach, nie, nic. Bardzo przepraszam. Chwilowa niedyspozycja. Jakieś wspomnienie. Kiedyś podobnego chłopca uratowałam od śmierci samobójczej. Ale to było dawno. I to nie ten, na pewno nie ten, tylko bardzo do niego podobny. Scena pustoszeje. Wszyscy schodzą. Śmieją się, rozmawiają. Gra delikatna muzyka. (scenariusz w oparciu o "Bajki nie tylko dla dzieci" ks. M. Malińskiego)
POWRÓT
|