LEKCJA O PIEKLE

DEKORACJA
Niebieskie tło z przypiętymi białymi kawałkami płótna (firanki) przypominającymi chmurki. Z prawej strony sceny wieszak z rozwieszonym strojem anioła. Po lewej stronie sceny na drugim wieszaku strój diabła. W kręgu ustawione małe ławeczki i biurko, a na nim biała walizka.
Aniołki i Michała Archanioł ubrane w białe stroje.
Diabełki ubrane w czarne stroje.


SCENA I
Delikatna muzyka, za kurtyną słychać pojedyncze chichoty, rozlega się dzwonek. Aniołki wbiegają na scenę i siadają na ławeczkach. Do prowizorycznej klasy zamaszystym krokiem wchodzi uśmiechnięty Michał Archanioł.

Michał Archanioł
Jeżeli macie iść na ziemię do pomocy ludziom, to musicie się czegoś dowiedzieć o ziemi, o ludziach i o piekle, i o szatanach.

Aniołek I
A co to jest piekło?


Michał Archanioł bez słowa otwiera białą walizkę i wyciąga czarną kredę. Wśród aniołków rozlega się szmer.

Aniołek II
Widziałeś coś takiego?

Aniołek III
Co to może być?

Michał Archanioł
Bez słowa bierze kredę, podchodzi do tablicy i szerokością czarnej kredy zasmarowuje całą tablicę.

Aniołek IV
Co to jest?

Michał Archanioł
To jest obraz piekła.

Aniołek IV
Co to jest piekło?

Michał Archanioł
To jest miejsce, gdzie nie ma Boga.

Aniołki II, IV,V, VI
Oooooooo!

Chwila ciszy

Aniołek I
A diabły?

Michał Archanioł
To są takie istoty, stworzenia.

Archanioł i pokazuje czarną kredą czarną tablicę.
Aniołek III
W których nie ma Boga?

Zapada chwila ciszy.
Niebieskie
Tyś powiedział stworzenia. A więc stworzył je Pan Bóg. Jak może więc w nich nie być Boga?

Michał Archanioł
Z radością.
To najważniejsze pytanie ze wszystkich.
A kto na nie potrafi odpowiedzieć?


Aniołek VI
Po chwili.
Ale przecież my nie wiemy wcale, jakie one są.


Michał Archanioł
Takie same jak my.

Aniołek VI
Też mają rozum i wolną wolę?

Michał Archanioł
Właśnie.

Aniołek VI
To znaczy, że one wyrzekły się Pana Boga.

Aniołki II, III, IV, VII

Wyrzekły się Pana Boga!!!

Michał Archanioł
No to już wszystko najważniejsze wiecie. Myślę, że to na dzisiaj wystarczy.

Archanioł wkłada czarną kredę do pudełka i wychodzi

SCENA II

Niebieski
Słyszeliście, że diabły są całkiem podobne do nas? Tak powiedział święty Michał.

Aniołek V
Tylko czarne.

Aniołek III
Czarne w sercu.

Aniołek VI
Ale i po sobie.

Srebrny
Podchodzi do biurka i bierze kredę.
Patrzcie, święty Michał zostawił czarną kredę. Spróbujmy, jak wyglądają diablątka. Bo jak są diabły, to są i małe diabły, takie jak my.


Aniołki I, II, III
Jak chcesz to zrobić?

Srebrny
Jednego z nas posmarujemy kredą na czarno i zobaczymy, jak wyglądają diabełki.

Aniołek II
Mnie nie.

Aniołek III
Ani mnie.

Aniołek IV
Mnie też nie.

Srebrny
No to zagramy w marynarza. Na kogo wypadnie, ten musi się zgodzić. Dobrze?

Aniołki I, III, V, VII
Niepewnym głosem.
Dobrze.


Srebrny
No to na trzy wyciągamy palce w górę, ile kto chce. Zaczynamy liczyć ode mnie. Trzy cztery!
Los pada na najmniejszego aniołka, który stoi bardzo przestraszony. Jest bliski płaczu
.

Srebrny
Zrobimy tak. Rozkruszymy kredę i posypiemy cię. Usiądź..

Mały siada, a Srebrny rozkrusza kredę.

Srebrny
Przymknij powieki, żeby nie nasypało ci się do oczu.

Srebrny delikatnie posypuje aniołka, a dwaj inni ubierają go na czarno. Inne aniołki stoją z boku coraz bardziej przerażone.
Srebrny
Teraz wstań.

Aniołki ubierają mu teraz spodnie. Na końcu Srebrny smaruje mu buzię.
Srebrny
No to teraz koniec.

Aniołek podchodzi do stojących trochę z boku braci, którzy odsuwają się od niego. Zauważa to i buźka zmienia mu się w podkówkę.
Srebrny
Ty jesteś teraz diabełkiem.

Aniołek
Kręci głową.

Nie, nie jestem.

Srebrny
Ale jesteś czarny.

Aniołek
Czarny

Srebrny
Jak czarny to diabełek.

Aniołek
Nie diabełek.

Srebrny
Zdenerwowanym głosem.
Archanioł Michał oświadczył, że diabełki są takie same jak my, tylko czarne. Ty jesteś czarny, wobec tego jesteś diabełkiem.


Aniołek
Nie, ja jestem aniołek

Srebrny
Ty byłeś aniołkiem, ale teraz jesteś, diabełkiem.

Aniołek
Nie diabełkiem.
Archanioł Michał powiedział, że aniołki mają jasne serca, a diabełki mają czarne serca.


Srebrny
A ty jakie masz?

Aniołek
Ja kocham Pana Boga i wszystkie aniołki, i ciebie też, i cały świat.

Kilka aniołków
No jeżeli tak, to ty nie jesteś diabełek.

Nagle rozlega się świszcząca muzyka. Światła gasną i zapalają. Zza chmur wyskakują diabełki.

Diabełki.
On jest nasz! On jest nasz! Odczepcie się od niego!

Otaczają aniołka kręgiem i ciągną go za ubranie w różne strony. Aniołki go bronią. Robi się hałas. Na scenie pojawia się Michał Archanioł.

Michał Archanioł
Co się tu dzieje.

Diabełki na chwilę nieruchomieją.
Za chwilę zaczynają od nowa.

Diabełki
On jest nasz!
On jest nasz!
On jest nasz!
Taki sam czarny jak my! Kropka w kropkę! Odczepcie się od niego!


Michał Archanioł
Zwraca się do aniołków
Co się tu dzieje?


Aniołki opowiadają jeden przez drugiego tak, że święty Michał nic nie rozumie.
Po chwili rozpoznaje w czarnej maszkarze aniołka
. Podchodzi do niego i przytula.
Aniołek szlocha. Diabełki cofają się i czekają na wynik.

Michał Archanioł


prosimy chmurkę, żeby dała nam trochę wody. Wykąpiemy cię i będziesz jak nowe.


Diabełki
Nieśmiało. A co z nami?

Michał Archanioł
Chodźcie razem. Woda wam niewiele pomoże. Chyba, że dodacie do niej trochę miłości, to powolutku wybielejecie.



BUNT ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA




DEKORACJA

Tło zrobione z niebieskiego płótna. Na nim rozwieszone białe firanki (chmurki).
Na scenie rozłożony kawałek białego płótna.
STROJE
Aniołki ubrane w białe stroje. Święty Mikołaj w czerwony płaszcz i czerwoną czapkę.
Na białym płótnie, wśród prezentów, siedzi Święty Mikołaj i udaje zbuntowanego.
Gra delikatna muzyka. Na scenę wchodzą aniołki. Stają z lewej strony i z przejęciem dyskutują.


Aniołek I
Wiecie, że święty Mikołaj się zbuntował?

Aniołek II
To niemożliwe.

Aniołek III
Jak to Święty Mikołaj? Taki kochany? Taki serdeczny? Taki miły dla wszystkich?

Aniołek IV
On by się zbuntował?

Aniołek III
Chodźcie, idziemy do niego i zapytamy o wyjaśnienie.
Aniołki podchodzą do Świętego Mikołaj, który wstaje i otaczają go kołem.

Aniołek I
O co ci chodzi, Święty Mikołaju?

Inne aniołki pytają znacznie ciszej, jeden przerywa drugiemu, robią wielki hałas.
Aniołek II
To prawda?

Aniołek V
Słyszeliśmy, że się zbuntowałeś.

Aniołek VI
Co teraz będzie.

Święty Mikołaj macha ręką i ucisza hałas.
Święty Mikołaj
Ja nie chcę mieć swojego święta raz w roku. Ja chcę mieć święto we wszystkie dni roku.

Aniołek IV
Jak to we wszystkie dni roku?

Aniołek V
Przecież w ciągu roku mają rozmaite święte i rozmaici święci swoje dni własne. A to święta Felicyta, święta Petronela, a to święty Jan, a to święty Tomasz.

Aniołek III
Jakże ty byś chciał mieć wszystkie święta w roku? Ty ,który tylko rozdajesz i rozdajesz, i rozdajesz.

Aniołek II
Myśmy myśleli, że nawet kiedyś swój dzień oddasz komuś i już nie będzie szóstego grudnia świętego Mikołaja, tylko jakiś święty Kleofas albo jakiś święty Atanazy. A ty teraz mówisz, że ty chcesz wziąć wszystkie dni w roku dla siebie.

Święty Mikołaj znów macha zniecierpliwiony ręką.
Święty Mikołaj
Nic nie rozumiecie.

Aniołek I
No to powiedz, o co ci chodzi.

Święty Mikołaj
Ja chcę być między ludźmi cały rok, a nie tylko jeden dzień w roku. Aniołki chwilę milczą. Jeden spogląda na drugiego.

Aniołek II
A jak to chcesz być cały rok na ziemi?

Święty Mikołaj
Chcę, aby podarki były rozdawane po kryjomu.

Aniołek III
Aaaaaaa! O to ci chodzi! To czemu nie mówisz od razu?

Święty Mikołaj
No mówię cały czas, tylko nie słyszycie, bo nic, tylko hałasujecie.

Aniołek IV
No dobrze, ale jak chcesz to zrobić?

Święty Mikołaj
Chcę być między ludźmi przez cały Boży rok i żeby były rozdawane podarki po kryjomu.

Aniołek II
Jak chcesz będziesz robił? Będziesz rozdawał? Przecież ci braknie. Nie nadążysz. Ty się przygotowujesz przez cały rok na ten jeden dzień, żeby nadążyć, a teraz chcesz cały rok rozdawać? Jak ty to chcesz zrobić?

Święty Mikołaj
Sam bym nie potrafił. Ale z moimi aniołkami to potrafię.

Aniołek V
Jak to z aniołkami potrafisz? A one skąd nazbierają tyle prezentów?

Święty Mikołaj
Nie, one nie będą rozdawać prezentów.
Wszystkie aniołki "zamierają".

Aniołek VI
Aniołkowie nie będą rozdawali prezentów ani ty?

Święty Mikołaj
Nie.

Aniołek III
To co będziemy rozdawali?

Święty Mikołaj
Dobre natchnienia.

Aniołek III
A jakie to będą te dobre natchnienia?

Święty Mikołaj
Żeby naśladowali Pana Boga. Żeby byli jak Pan Bóg.

Aniołki I, III, IV
Oooooo!

Aniołek V
A możesz nam to wytłumaczyć?

Święty Mikołaj
Mogę, ale myślałem, że nie potrzeba. Przecież to wciąż mówi Pan Jezus. "Ojciec mój sprawia, że słońce świeci na sprawiedliwych i na grzeszników. Ojciec mój daje deszcz nie tylko świętym ale i nieświętym" . To chyba jasne - pan Bóg nie czeka na wdzięczność. Tylko wciąż daje i daje, i daje. I nie podpisuje się pod tymi prezentami, że to On daje. Ja go usiłowałem nieporadnie naśladować. I roznosiłem podarki w nocy, żeby nikt nie widział, że to ja. Żeby nie myślał, że musi mi się wywdzięczyć.

Aniołek III
To znaczy, że będziemy dawali ludziom dobre natchnienia, żeby rozdawali prezenty po kryjomu?

Święty Mikołaj spaceruje po scenie i tłumaczy aniołkom i widzom.
Święty Mikołaj
Mogą być prezenty, mogą być nie prezenty. Mogą być całkiem po kryjomu, mogą być nie całkiem po kryjomu. Może być coś dobrego zrobionego drugiemu człowiekowi. Tylko bezinteresownie. A to przypilnować dziecko, a to odprowadzić do szkoły , a to poczęstować drugim śniadaniem. A to pożyczyć długopis, gumkę książkę, odwiedzić chorego kolegę, opowiedzieć, co było w szkole, przerobić z nim lekcje, wynieść śmieci, pozmywać naczynia, zrobić zakupy, wyprać swoją bieliznę, żeby mamie ulżyć. Tylko żeby nikt nie wiedział. A nawet jak będzie wiedział, żeby to było bezinteresownie.

Aniołki I, II, III
Aaaaaa!


Święty Mikołaj Tylko nie na to, żeby się pochwalić" jaki to ja jestem dobry". Tylko na to, żeby na tym zrobić interes: "Ja ci daję, ale ty będziesz musiał mi oddać". Coś za coś. "Ja ci teraz pożyczam, ale ty mi potem pożyczysz". Rozumiecie? To nie ma być interes. To ma być za darmo. Z miłości.

Aniołek VI
Tak jak Pan Bóg to robi?

Święty Mikołaj
O właśnie, dokładnie tak, jak Pan Bóg to robi.

Święty Mikołaj bierze stojące najbliżej aniołki za ręce i wszyscy schodzą ze sceny. Gra delikatna muzyka, ta sama co na początku.


KUTERNOGA


Z prawej strony sceny róg domu i drzewo. Z lewej ławeczka.
Gra delikatna muzyka. Po scenie, jak po chodniku, poruszają się ludzie. Wolnym krokiem z lewej strony wchodzi dziewczyna. W ręku trzyma koszyk z kwiatami. Zbliża się do rogu domu, staje stawia kwiaty na podłodze i zaczyna śpiewać. Podchodzi do niej pan z panią. On bierze bukiecik z koszyka i płaci niewidomej dziewczynie. Odchodzą. Kwiaciarka zaczyna śpiewać smutną piosenkę. Na scenę wchodzi utykający chłopiec i przysłuchuje się temu. Dziewczyna przerywa śpiew.
Dziewczyna
O już przyszedłeś.

Chłopak
Tak dziś mogłem zjawić się wcześniej. Dlaczego znów śpiewasz tę smutną piosenkę. Tyle razy ci mówiłem, że trzeba śpiewać głośno i radośnie, że trzeba się uśmiechać. Wiesz, mam pomysł. Będziemy razem robili przedstawienia.

Dziewczyna
Jeśli tak chcesz.

Chłopak
Tak, spróbujemy już jutro.
Teraz już muszę iść, ale jutro przyjdę wcześniej.


Powoli światła przygasają. Robi się ciemno. Zegar bije ósmą. Dziewczyna zabiera koszyk i wychodzi.

Scena II

Na scenę wchodzi jak poprzednio dziewczyna. Później chłopiec, który trzyma w rękach bębenek i już z daleka krzyczy.
Chłopak
Posłuchaj, co mam.

I gra chwilę na bębenku.
Chłopak
Od dzisiaj będziemy robić teatr. Ludzie słuchajcie. Wystąpi przed wami utalentowana śpiewaczka. Tutaj, tutaj, chodźcie posłuchać.

Wokół nich gromadzi się kilkoro ludzi. Chłopak obwieszcza, że za chwile zaśpiewa piosenkę pod tytułem .....
Dziewczyna śpiewa. Ludzie rzucają datki do koszyka i odchodzą.
Chłopak
Co z twoimi oczami? Odkąd jesteś niewidoma?

Dziewczyna
Kiedy byłam mała, widziałam. Potem zapadłam na jakąś chorobę i w miarę upływu czasu straciłam wzrok.

Chłopak
Byłaś u lekarza?

Dziewczyna
Tak, byłam u lekarza i wtedy byłą szansa, ażeby jeszcze wzrok mój uratować, ale trzeba było jechać do specjalisty daleko stąd, który mógłby się podjąć tej operacji, lecz wynik nie był stuprocentowy. A więc po pierwsze to wszystko kosztowne, po drugie bardzo ryzykowne, po trzecie długie leżenie w szpitalu.

Chłopak To czemuś się tego nie podjęła?
Dziewczyna
Mama bała się ryzyka, a właściwie to brakowało pieniędzy.
Byłam tym wszystkim zrozpaczona.
Myślałam, że popełnię samobójstwo.


Chłopak
No a czy teraz można by było taką operację podjąć?
Dziewczyna
Nie wiem.

Chłopak
No to idź do lekarza, niech cię przebadają, czy jest szansa.

Dziewczyna
A po co. Przecież i tak tych pieniędzy nie będę miała. Po co się łudzić.

Chłopak
Lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć. Sam zaprowadzę cię do lekarza.

Dziewczyna
Skoro tak myślisz.

Chłopak
Wiesz, pójdziemy tam jutro.

Schodzą ze sceny.
On zabiera bębenek i kwiaty, ona idzie obok.
Wychodzą na scenę, stają przy rogu domu.

Chłopak
Tutaj na ciebie zaczekam. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.

Gra delikatna muzyka. On siedzi na ławce i czeka. Dziewczyna wychodzi. Chłopak szybko wstaje.

Chłopak
I co?

Dziewczyna
Możliwe jest wyleczenie pod tymi samymi warunkami. Mianowicie: jest ryzyko, że operacja się może się nie udać, po drugie - operacja jest kosztowna, po trzecie - leczenie pooperacyjne żmudne: trzeba będzie leżeć bez ruchu całymi tygodniami. Nawet przy udanej operacji na tym końcowym etapie grozi niebezpieczeństwo utraty wzroku.

Chłopak
Masz talent, masz głos, ale to wszystko nie wystarczy. Musisz się uczyć. Później pomyślimy skąd wziąć pieniądze, teraz odprowadzę cię do domu.

Schodzą ze sceny. Po chwili on wraca sam.
Chłopak
Gdybym miał pieniądze, mogłaby widzieć. Niestety jestem biednym kaleką. Ona jest biedna, ale z dużym talentem. Przed nią stoi otworem duża kariera. Muszę coś dla niej zrobić.

Siada na ławeczce. Jest bardzo zamyślony. Przysiada się do niego znajomy pan. Siedzą tak przez moment. W pewnej chwili kuternoga widzi, że sąsiad zasnął, a z jego kiszeni wypadł portfel. Chłopiec szybko wyciąga sporą ilość pieniędzy. Portfel zostawia i odchodzi.
Na scenie robi się ciemno, gra muzyka. Człowiek wstaje z ławki, zauważa, że jego portfel jest pusty. Schodzi ze sceny. Robi się jasno.
Dziewczyna jak każdego dnia wchodzi na scenę sprzedawać kwiatki. Przechodzą nieliczni spacerowicze. Na scenę szybkim krokiem wchodzi Kuternoga. Radosnym, podnieconym głosem zwraca się do dziewczyny.

Chłopak
Wygrałem los. Mam duże pieniądze.

Dziewczyna
Tak?

Chłopak
Naprawdę, tak. I w związku z tym muszę wyjechać. Zaproponowali mi ważną sprawę. Mam otworzyć nowy interes, ale nie tu, tylko daleko stąd. Chyba będę musiał tam zostać całe życie.

Dziewczyna
Weź mnie ze sobą.

Chłopak
Nie, ja cię nie mogę zabrać ze sobą, bo...Bo po prostu tak się układa, że muszę być sam.

Dziewczyna
Dokąd chcesz jechać?

Chłopak
Nie mogę ci tego powiedzieć. Zastrzegli sobie, że nikomu nie mogę tego powiedzieć.

Dziewczyna
Kto?

Chłopak
Też nie mogę ci powiedzieć.

Dziewczyna
Może to nieprawda, co mówisz. Może ty kłamiesz.

Chłopak.
Nie właśnie, że nie. Na dowód, że nie kłamię, to chcę ci zostawić trochę pieniędzy i masz robić, jak ci powiedziałem. Masz iść do lekarza, masz się wyleczyć, a potem masz się uczyć śpiewu.

Dziewczyna
Nie, ja nie chcę żadnych pieniędzy.

Chłopak
Weź, dla mnie to jest drobiazg, gdy mam tyle pieniędzy. To zresztą nie jest tak dużo. Ale jak będziesz oszczędnie starała się tym gospodarzyć, to może wystarczy ci na wszystko. Ja już muszę iść. Przepraszam cię. Przebacz mi. Może się jeszcze kiedyś zobaczymy.

Ściska ją i szybko odchodzi.
Dziewczyna bierze koszyk i idzie do domu.

Gra muzyka. Robi się szaro. Chłopak wychodzi na scenę, siada na ławeczce. Po chwili wchodzi znajomy pan wraz z policjantami.

Pan
To on. To on zabrał mi pieniądze. Był tu wczoraj.

Policjant
Jesteś aresztowany. Pójdziesz z nami.

Zabierają go i wszyscy schodzą ze sceny.
Robi się zupełnie ciemno. Gra muzyka. Trwa to przez dłuższą chwilę.
Delikatnie zapalają się światła. Kuternoga wchodzi na scenę.
Chłopak
Minęło pięć lat, które spędziłem w więzieniu. Czy był sens? Czy ona te pieniądze wykorzystała? Jeżeli tak, mówił sobie wciąż - cóż to jest te pięć lat mojego kiepskiego życia? Roznosiłbym bułki, strzygł trawę, robił zakupy, tak jak dotąd przez tyle lat. A przynajmniej ona ma ustawione życie. Jeżeli tylko mnie posłuchała.

Idzie na miejsce ich spotkań.
Chłopak
A może stoi tak jak dawniej. A może czeka na mnie. A może będzie znowu tak jak poprzednio. Nie. Nie ma jej.

Koło domu krzątał się stróż. Podchodzi do niego i pyta.
Chłopak
Od dawna jej już tutaj nie ma?

Stróż
Tej ślepej z kwiatkami?

Chłopak
Tak.

Stróż
Już dawno. Już kilka lat.

Chłopak
Ile? Pięć?

Stróż
Będzie z pięć.

Chłopak
A co się stało?

Stróż
Kto tam wie, co się dzieje z włóczęgami. Raz są tu, raz tam.

Chłopak
A gdzie ona mieszkała?

Stróż
A skąd ja mam to wiedzieć. Co mnie to może obchodzić.

Rozmowa się kończy. Chłopak schodzi ze sceny. Mówi do siebie.
Chłopak
Spotykałem się z nią tak długo, a nie znałem nigdy jej nazwiska ani adresu. Sprawa jest beznadziejna. Nie znajdę jej.

Zmiana dekoracji. Znika to, co było dotąd. Na scenie pojawia się wnętrze opery. Kolumna, trzy schodki.
Na scenę wchodzi dziewczyna pięknie ubrana z naręczem kwiatów. Obok tłum wielbicieli. Z boku sceny widać chłopca. Poznaje ją. Nieruchomieje. Spostrzega obok kwiaciarkę, kupuje różę. I powoli zbliża się do zebranych. Oni rozmawiają , śmieją się.
Wielbiciel I
Pięknie dziś pani śpiewała.

Wielbiciel II
Pięknie jak zawsze.

Spostrzegają Kuternogę. Milkną. On podchodzi bliżej, nic nie mówi. Następuje konsternacja.
Wielbiciel III
Kto to, wielbiciel, czy żebrak.

Wielbiciel IV
Przyszedł z kwiatkiem, to niech go już wręczy i idzie w swoją drogę.

Wielbiciel V
W końcu wszystko ma swoje granice nawet natręctwo.

Wielbiciel I
Gdzie jest portier? Niech go stąd wyprowadzi.

Młodzieniec, widząc zaniepokojenie, podchodzi do dziewczyny dwa kroki, podaje jej kwiat i chwilę patrzy jej w oczy. Dziewczyna sięga do torebki po jałmużnę. Kuternoga dostrzega to, podrywa się jak oparzony i ucieka. Wszyscy patrzą za nim. Ona również. Podchodzi kilka kroków do przodu. Mówi do siebie.
Dziewczyna
Tak, to były jego kroki. Ale jak to, przecież Kuternoga był chłopcem, który porzucił mnie dla zrobienia majątku. Jest bogatym człowiekiem, dał mi pieniądze, które umożliwiły mi leczenie, kształcenie się, którym zawdzięczam karierę, jaką osiągnęłam. Tyle lat go szukałam, przynajmniej po to, by wyrazić mu wdzięczność, by mu pokazać, że go nie zawiodłam, że spełniłam wszystkie jego rady, nakazy, polecenia.

Znów idzie z nim kilka kroczków. Ogląda się na zgromadzonych, do których dołączyli reporterzy.
Dziewczyna
Napiszą o mnie "Kuternoga dobroczyńcą wielkiej śpiewaczki", "Wyjaśniona tajemnica wielkiej kariery". Nie, tego nie zniosę. A nawet gdyby nie zaszkodziło to mojej karierze, to co ja miałabym z nim tutaj robić w takim towarzystwie. Najwyraźniej pozostał taki jaki był. Być może wciąż, tak jak dawniej, dobrym chłopcem, ale włóczęgą. To byłaby dla mnie sytuacja niewygodna, krępująca, przeszkadzająca, absorbująca. Nie, to nie miałoby sensu. Na takie ekscesy ja nie mogę sobie pozwolić.

Wielbiciel I
Co się stało? Jakaś przykrość, jakieś nieporozumienie, jakiś szantaż?

Wielbiciel II
Czy zawołać policję, aby tego włóczęgę aresztowała?

Wielbiciel III
Czy pani zasłabła?

Dziewczyna
Ach, nie, nic. Bardzo przepraszam. Chwilowa niedyspozycja. Jakieś wspomnienie. Kiedyś podobnego chłopca uratowałam od śmierci samobójczej. Ale to było dawno. I to nie ten, na pewno nie ten, tylko bardzo do niego podobny.

Scena pustoszeje. Wszyscy schodzą. Śmieją się, rozmawiają. Gra delikatna muzyka.

(scenariusz w oparciu o "Bajki nie tylko dla dzieci" ks. M. Malińskiego)


POWRÓT